Raport z wyprawy na zaćmienie - USA'2024
Mam fantastyczną pracę. Przez większość czasu pracujemy zdalnie, ale raz albo dwa w roku spotykamy się na żywo. Tym razem miejscem spotkania miał być Nowy York. Ktoś rzucił pomysł - a może przesuniemy spotkanie o parę dni i załapiemy się na zaćmienie? Szefa też mam fajnego.
Wyprawa na zaćmienie to logistyczny koszmar. Memy o tym, że można sprawdzić trasę zaćmienia przez sprawdzenie, gdzie hotele i airbnb są w pełni zabookwane są prawdziwe. Wiele miesięcy przed samym wydarzeniem musieliśmy zdecydować się na miejsce. Wybraliśmy Albany w stanie Nowy York na naszą bazę wypadową i zarezerwowaliśmy autokar. Niestety, firma domagała się, żeby określić trasę podróży na 72h przed wyruszeniem. Przy sporych chmurach przez większość USA i pogarszających sie prognozach kosztowało to nas sporo nerwów.
Pierwsze światło
Oto jest!
Pierwsze światło z obserwatorium! Ok, to trochę naciągane. Zdjęcie zostało zrobione teleskopem Vaonis Vespera, który stał na platformie obserwacyjnej przed obserwatorium. I nie było to pierwsze światło tego teleskopu. Ale byłem w obserwatorium, dach był otwarty i cały czas go monitorowałem.
Oto pierwsze zdjęcie z mojego własnego obserwatorium. Czas naświetlania wynosił 1852 klatki, z których każda trwała 10 sekund. Wykonane za pomocą Vaonis Vespera, wspaniale prostego w użytku apochromatu 50mm F/4. Zdjęcie obrobione w PixInsight. Ekspozycja nie ma wartości naukowej i jest czysto estetyczna. Ale wkrótce do tego dojdę.
Obserwatorium gotowe!
Gotowe!
Po tylu latach w końcu doczekałem! Bazowa wersja obserwatorium jest gotowa! Ale po kolei…
Podłoga
Paweł uwinął się z podłogą niezwykle szybko. Niby prosta rzecz, ale ze względu na piery montaż dźwigarów, czyli belek, na których opierają się deski podłogowe wcale nie był trywialny. Efekt końcowy wygląda tak:
Lufcik, czyli opuszczania ściana
W niektórych obserwatoriach, jakie było mi dane odwiedzić, projektanci walczyli o każdy stopień widoczności na południe. Jednym ze sposobów na jej poprawienie jest otwierana ściana, czyli tzw. lufcik. Poniższe zdjęcie przedstawia otwierany szkielet…
Ruchomy Dach
Start sezonu
Plan jest taki, że 2023 będzie rokiem, w którym obserwatorium osiągnie coś, co US Army określa jako IOC - Initial Operational Capability. Nie ma dobrego polskiego odpowiednika tego określenia, ale można spróbować nazwać ten stan początkowa użyteczność.
System jezdny
Moim zdaniem najbardziej newralgiczną częścią jest dach wraz z systemem jezdnym. Od niego należy więc zacząć. Dzięki pomocy pana Pawła, udało się zamontować prowadnice, na których będzie przesuwał się dach. Nie było to trywialne zadanie, bo każda z 4 prowadnic waży około 60kg. Razem to prawie ćwierć tony stali…
Podsumowanie sezonu 2022
Wiosna
2022 był dla mnie rokiem szczególnym. Moja córeczka skończyła roczek, a ja powoli zacząłem miewać wolny czas. Budowa obserwatorium ruszyła z miejsca, a ja mogłem kontynuować sprawy, które zaczęły się w zeszłym roku. Stan na początek sezonu przypominał wysypisko betonu. Niewielka część bloczków betonowych była umieszczona na miejscu, ale jednak ogromna większość była rozrzucona w prawie losowych miejscach. Sytuacja wyglądała tak:
Lato
Postępy prac latem relacjonowałem w poprzednich wpisach. Udało się zbudować cały szkielet budynku wraz z pergolą, na której zostaną zamontowany system trakcyjny dachu. Dla wprawnego budowlańca zapewne byłoby to kilka dni roboty, dla programisty, który sporadycznie mógł wyrwać się na kilka godzin i to nie w każdym tygodniu, zajęło to pół roku.
Budowa: Stabilność konstrukcji i początek pergoli
Kolejny weekend upłynął pod znakiem kontynuacji prac. Tym razem oprócz Tomka, w pracach wziął udział nestor rodu Mrugalskich - Tadeusz. Dzięki jego nieocenionemu doświadczeniu, udało się rozwiązać kilka problemów, znacząco popchnąć do przodu konstrukcję szkieletu budynku oraz poznać kilka trików.
Ramiona i nogi, czyli co nieco o stabilności
Zbudowany szkielet budynku wydaje się być stabilny. Przy próbie przesunięcia ręką, konstrukcja nie ugina się nawet na milimetry. Może to być jednak nieco złudne wrażenie. W czasie wichury generowana siła może być znacznie większa niż możliwości jednego człowieka. Tutaj niezykle istotna jest siła działająca z boku, która w najgorszym wypadku może doprowadzić do deformacji szkieletu w kształt równoległoboku i ostatecznie jego obalenia.
We dwójkę raźniej
Przed
Stan wyjściowy nie był zbyt optymistyczny. Bloczki fundamentowe, na których leżały cztery zakotwiczone legary. Do tego cztery słupy narożne i zamontowane kilka okuć. No cóż, od czegoś trzeba zacząć. Na szczęście ten stan wkrótce ulegnie radykalnej zmianie. Zbliżał sie długi weekend, a ja miałem asa w rękawie - mój przyjaciel z czasów dzieciństwa Łukasz Kufliński postanowił podarować mi swój długi weekend i razem posunąć do przodu budowę.
Fundamenty
Budowa w końcu ruszyła na poważnie. Wykopy zostały wykonane. Dwa razy. Pierwszy raz przy użyciu koparki, która wykonywała ciężkie prace ziemne przy innym projekcie. Wyszło trochę spontanicznie. Operator koparki zapytał:
Hej Tomek, chcesz coś jeszcze wykopać?
W ciągu kilku minut wybrałem lokalizację i układ obserwatorium. Oczywiście myślałem o tym wcześniej, ale nie miałem nic zmierzonego ani zaplanowane w szczegółach. Więc spojrzałem na całość i powiedziałem: “wykop dwa doły metr na metr na metr tu i tam”. Pięć minut później byłem dumnym właścicielem dwóch dziur w ziemi.
Nowy początek
Po sam nie wiem jak wielu latach w końcu się udało. Kupiłem kawał ziemi. Jest na środku niczego, bez infrastruktury, zaśmiecony, zaniedbany. Idealny. Lata ciągłego ustawiania teleskopu każdej nocy od nowa powoli zbliżają się do końca.
W czasie jednej z pierwszych wizyt, zabrałem za sobą aparat i sprzyjało mi szczęście. Nad moim terenem latał taki oto gość. To musi być dobry znak.
Postanowiłem nazwać swoje obserwatorium Borówka, bo znajduje się w Borach Tucholskich. Poza tym lubię borówki ;)